Pocztówka z czarnohorskich szlaków

Daleko. Prawie w Rumunii. A jednak blisko. Bo to kiedyś bez paszportu można było tam jechać. Wyprawa-marzenie, która tykała mi w głowie od czasów licealnych. Fascynowała i przerażała zarazem dzikość tych gór. Aż wreszcie rekonesans uczyniony w jednym z pasm Czarnohory podczas podróży do Mołdawii rozproszył wszelkie obawy. Wiedziałam, że tu wrócimy.

Właściwą wyprawę poprzedziła krótka jesienna wizyta moja i Rafcia w Bystrecu, skąd wypuszczaliśmy się na krótsze i dłuższe spacery badając teren, dostępność wody i ustalając przybliżone czasy przejścia. Wówczas powstał plan przejścia całego pasma głównego: od Petrosa do Popa Iwana.

Czarnohora jest najwyższą grupą górską ukraińskich Karpat i ma wybitnie alpejski charakter. Przez stulecia jej grzbietem biegła granica państwowa – niegdyś między Węgrami i Rusią, później między Węgrami i Polską, w okresie międzywojennym między Polską i Czechosłowacją. Wędrując od Howerli do Popa Iwana do dziś stoją dobrze zachowane słupki graniczne z czasów tej ostatniej granicy.

W naszej wyprawie wzięło udział dziewięć osób, przemieszczaliśmy się z całym ekwipunkiem nocując pod namiotami. Pogoda była jak na zamówienie, chociaż czasem marzyliśmy o chmurach, bo na 2000 metrów żar słoneczny był czasem nie do zniesienia. Całe przejście było niezwykle malownicze, obfitujące w przygody, nowe znajomości i dawkę dobrej energii, która chyba każdemu została na długo.

Zakończyliśmy marszrutę w miejscu symbolicznym – chatce „u Kuby”. To niesamowite miejsce, z którego widać całe pasmo Czarnohory. Kuba samodzielnie odbudował zniszczoną chałupę, gromadząc środki na jej remont poprzez koncertowanie w Polsce. Na jednym z tych koncertów w dawnych latach był także Rafcio. Kuba jest miłośnikiem Czarnohory i pięknie potrafi o niej opowiadać i pisać. Więcej można poczytać na jego blogu. [JANI]

Smaki górskie

Stołować się w podniebnej restauracji nie jest łatwo, dlatego zamiast wpisywać w tym miejscu dania, które siłą rzeczy musiały być proste i lekkie, postanowiłam zamieścić listę knajpek w Iwano-Frankiwsku, w których można odbudować siły i zachwycić się smakami. W ogóle I-F to miejsce, gdzie zachwyca liczba dobrych lokali. Oto one:

  • Fabbrica (Фабрика), вул. Армянская 1 – kuchnia włoska, krótkie menu i wspaniały ogródek w cieniu pięknych drzew.
  • Svietlica (Світлиця Мулярова), вул.Чорновола 5 – kuchnia ukraińska w pięknych wnętrzach, bardzo duża przestrzeń, stąd miejsce zawsze się znajdzie.
  • Desyatka (Десятка), вул. Шашкевича 4 – najlepsze dania mączne: pierożki, pielmieni, bliny, warieniki
  • Gost (Гост бар), вул. Курбаса 5 – duży wybór piw i rozmaitych napojów chłodzących; dobra muzyka i fajne wnętrze, położony przy miłej uliczce
  • Manufactura (Мануфктура), вул. Мицкевича 6 – „śniadaniownia” i świetna kawa; jest tu także mały sklepik z oryginalnymi przedmiotami wytwarzanymi ręcznie
  • Familya (Фамiлiя), вулю Незалежности 31 – to jeszcze nie sprawdzone, ale polecane. Następnym razem być może uda się zajrzeć.

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s